Bhakti Books

  Książki i komentarze Śri Śrimad Bhaktivedanta Narayana Goswami Maharaja w języku angielskim. Bhakti books | Bakti press

Książka HIT! NOWOŚĆ!

Być kontrolowanym przez miłość Związek Guru - uczeń. "Nawet Kryszna, Najwyższa Osoba Boga, chce być kontrolowanym przez miłość i oddanie." — Śrila Narayana Maharaja
HIT! Polska edycja: "Być kontrolowanym przez miłość"

PureBhakti TV

  Celem naszego sadhana powinno być osiągnięcie rati;
Zapraszamy do internetowej telewizji PureBhakti.tv
Co jest korzystniejsze dla Wisznuitów z zachodu wegetarianizm, czy weganizm? PDF Drukuj Email
sobota, 10 czerwca 2017 11:58


Pewnego dnia do Śrila Narayana Maharadża przyszli jego uczniowie z krajów zachodu i opowiedzieli mu o okrucieństwie z jakim traktowane są krowy w ich krajach (poza Indiami) na fermach z tzw. chowem przemysłowym. Śrila Narayana Maharadża odparł, iż takie postępowanie wobec krów jest nieakceptowalne. Powiedział, że nie będzie pił takiego krwawego mleka (ang. “cruel milk”), ani nie będzie jadł żadnych produktów pochodnych z takiego mleka, podczas swoich podróży na zachód (poza Indie). Wskazując tym, że jedyne akceptowalne mleko, to mleko od szczęśliwych krów, które ostały się jeszcze w Indiach w tradycyjnych wisznuickich gospodarstwach przydomowych, w których cielęta i krowy nigdy nie są zabijane i są traktowane z miłością i uczuciem.

Jaka z tego płynie nauka? Nauka jest dosyć prosta i oczywista. Spożywanie krwawego mleka (cruel milk), produktów zawierających krwawe mleko lub jego pochodne, jest czynnością demoniczną. Nawet ofiarowanie takiego krwawego mleka Krysznie jest czynnością w gunie ignorancji. Krwawe mleko nie stanie się „prasada”, ponieważ Kryszna go nie zaakceptuje. Kryszna nie przyjmie mleka, którego koszt to śmierć cieląt, śmierć ich matek, po tym jak ich krowie ciało stanie się zużyte, a krowa przekazana na rzeź. Kryszna ponad wszystko kocha krowy i cielęta. Ofiarowywanie Krysznie produktów z takiego mleka nie przynosi żadnej korzyści krowom ani ich zabitym dzieciom. Oczywiście, neofici, ignoranci i osoby demoniczne będą szukały powodów by temu zaprzeczyć, wszakże każde mleko i jego pochodne są smaczne, nawet jeśli za nim kryje się ocean cierpienia krów i ich dzieci. Dlatego w celu utrzymania status quo przytaczają oni wiele niedorzecznych argumentów, za używaniem krwawego mleka zarówno w rytuałach wedyjskich jak i własnej diecie (a może przede wszystkim w diecie), takich jak:

1. Jedną z praktyk jest ofiarowanie pożywienia które staje sie uświęconym pokarmem mającym transformującą moc. Przepisy {kulinarne} wielokrotnie zawierają produkty mleczne [jajek nie używamy]. Mleko i jego przetwory maja znaczenie symboliczne poniewaz mleko jest alegorią bezwarunkowej miłości, a oczyszczone masło jego sednem. Zatem ta Forma Absolutu, która jest najwyższym celem naszej ścieżki jest zwana Gowinda lub Gopal [go znaczy m.in.krowa] i jest znany także jako "złodziej masła" czyli , metaforycznie, "miłości". Miłość jest tym co Go "pokonuje". Krowa jest ponadto symbolem bezwarunkowego oddania. Zatem trudno unikać, mleka i jego przetworów które jest podstawą wielu praktyk. Opis nich znajduje się w tekstach Tradycji. (autor: Kryszna Kirtan dasa)

Autorzy stosujący argumentację z punktu powyższego, świadomie ignorują fakt rozróżniania pochodzenia mleka, które może pochodzić od szczęśliwych krów żyjących w tradycyjnym wisznuickim gospodarstwie w Indiach (happy milk), od mleka pochodzącego od nieszczęśliwych krów z chowu przemysłowego, stosowanego masowo na zachodzie (cruel milk) lub w Polsce nazywanym potocznie “krwawym mlekiem”.

Faktem jest, iż w tzw. chowie przemysłowym stare krowy są okrutnie zabijane, szczególnie te, które przestają dawać mleko, a te które jeszcze dają, eksploatowane są do granic ich fizycznych możliwości. Krowy na takich fermach mieszkają całe życie, będąc uwięzionymi w ciasnych stalowych klatkach o wymiarach 2x4 metry, podłączone do tysięcy rur pobierających stale mleko z ich wymion. Krowy te raz za razem zapładniane są w celu wywołania laktacji, a ich cielęta tuż po narodzinach, siłą odbierane są ich matkom i zabijane na tzw. cielęcinę, po to by krowa miała mleko, z którego będą korzystać ludzie. Dla krów i ich cieląt, tego typu życie jest straszliwym cierpieniem. Maksymalna długość życia krowy mlecznej na takich fermach to 6 lat, podczas gdy w normalnych okolicznościach, krowa może żyć nawet 20 lat lub więcej.

Kupowanie mleka i jego pochodnych niestety napędza ten biznes chowu przemysłowego krów, a więc finansuje rzeź cieląt i krów mlecznych po ich wyeksploatowaniu. Kupujący przyczynia się więc do utrzymywania i trwania tego demonicznego procederu. To jest niestety najbardziej skrywane tabu w wielu środowiskach bhaktowskich oraz w licznych świątyniach wisznuickich na zachodzie, gdyż bardzo jaskrawo obnaża ich hipokryzję i demoniczne usposobienie w tym temacie.

Istnieje wiele przepisów kulinarnych nie wymagających stosowania krwawego mleka. Ponadto wiele przepisów da się łatwo modyfikować zastępując krwawe mleko innymi rodzajami mleka wegańskiego, bez zasadniczej zmiany ich smaku. Możliwości istnieją, wymagana jest jedynie zmiana świadomości na taką o wyższej empatii.

2. Problem, czy kontrowersja, pojawiła się od kiedy weganizm stał się popularny na świecie. [wiele lat po tym jak sami "wprowadzaliśmy" wegetarianizm na świecie] Część praktykujących osób przyjęła tą ideologię, głosząc że jest "bezwarunkowo konieczna" dla praktyki ...i rozpoczęła się dyskusja… po stronie "ortodoksów" stoi tradycja i pisma tradycji oraz nauki wielu Nauczycieli, po drugiej argumenty "środowiska wegan". Niektórzy odrzucają mleko, inni starają się poszukiwać "szczęśliwe krowy" lub zakładać własne farmy, itp, itd. (autor: Kryszna Kirtan dasa)

Przedstawiona tutaj teza sugeruje, że problem z krwawym mlekiem powstał w momencie pojawienia się weganizmu. Jednakże tego typu argumentacja ma za zadanie jedynie odwieść słuchacza od prawdy i przekierować ciężar omawianego problemu na barki popularności weganizmu. Jest to istna niedorzeczność i manipulacja. W rzeczywistości problem krwawego mleka pojawił się nie wraz z weganizmem, a na początku XX wieku, kiedy powstały pierwsze przemysłowe hodowle krów mlecznych, z taśmowym ubojem cieląt i krowami trzymanymi całe życie w ciasnych klatkach, będąc podłączonymi do automatycznych dojarek.

Za czasów Ćaitanji Mahaprabhu oraz sześciu Goswaminów z Wryndawany, problem chowu przemysłowego nie wystepował, nie występował również długo po, aż do czasów współczesnych. Dlatego właśnie w teologii wisznuickiej nie powstały w tej kwestii żadne ograniczenia etyczno-filozoficzne i nie podejmowano prób jego głębokiej analizy, ani w samych Indiach, a tym bardziej w krajach zachodnich gdzie chów przemysłowy pojawił się znacznie wcześniej. Jest to związane z tym, iż kraje zachodnie przez środowiska ortodoksyjne z natury traktowane były jako miejsca profanum (miejsce demoniczne, kraje melechów i javanów - barbarzyńców i mięsojadów). Świadczy o tym m.in. fakt, iż Śrila Prabhupada zrobił wyjątek i zezwolił na krwawe mleko (cruel milk) z tranem w jednej z jego nowopowstających zachodnich misji (w której większość bhaktów wyłoniła się ze środowisk mięsojadów), co oczywiście nigdy nie stało się wyznacznikiem ortodoksji w świecie sacrum - na terenie Indii i Wradży. Należy więc mieć na uwadze fakt, przy stawianiu tego typu tez, iż Goswamini z Wryndawany, założyciele nurtu Ćaitanji takiego “krwawego mleka” nie używali, nie używali go również ortodoksyjni aczarjowie. Nie ma również żadnego wedyjskiego wersetu ani pisma, które popierały by stosowanie takiego mleka w rytuałach wedyjskich. Stąd też podział na “mleko od szczęśliwych krów” oraz “krwawe mleko” jest w czasach obecnych jak najbardziej zasadny. Zasadne jest także rozważenie przyjęcia opcji wegańskiej, w przypadku braku dostępu do szczęśliwych krów lub mleka od nich. W przeciwnym razie zorganizowanie społeczności wisznuickich z tradycyjnym chowem szczęśliwych krów zapożyczonym wprost z prastarej tradycji Indii (co ze względów prawnych może nie wszędzie być możliwe).

3. Tak jak wierzący Żyd je koszernie a Muzułmanin halal bo tak naucza jego tradycja, tak trudno tu praktykować będąc weganinem. Bo to często wyklucza idee uświęconego pokarmu [prasada]. Które jest świętym pokarmem odrzucanym w imię idei weganizmu. [wątki zdrowotne pomijam] (autor: Kryszna Kirtan dasa)

Jak wiadomo tzw. pożywienie koszerne wyrabiane jest m.in. ze zwierząt (w tym z krów) zabijanych bez ogłuszenia, poprzez poderżnięcie im gardeł oraz długotrwałe upuszczanie ich krwi. W tym czasie zwierzęta giną w ogromnym cierpieniu i męczarniach. Ponadto ażeby ograniczyć ich krzyki i inne odgłosy wydawane w agonii, w tym wycie i charczenie, bez jakiegokolwiek znieczulenia, rzeźnicy wyrywają bez znieczulenia zarzynanym zwierzętom (przede wszystkim krowom), krtań wraz z przełykiem, strunami głosowymi i tchawicą! Jest to najgorszy z możliwych rodzajów okrucieństwa i cierpienia jakim poddawane są zwierzęta (w tym krowy) w imię koszerności! Powoływanie się więc na tego typu praktyki - ubój rytualny, pożywienie koszerne oraz halal, świadczy o ogromnym zacofaniu, barbarzyństwie, zwyrodnialstwie i patologii duchowej. Najwyraźniej tego typu skostniałość duchowa i brak empatii spowodowane są skrajnym zatwardzeniem serca i umysłu u głoszących tego typu tezy. Jest to największy z możliwych przejawów ignorancji i braku empatii (głoszonych w “imię Boga”). Zastanawiające w tym punkcie jest to, czy wypowiadający te słowa uważają się za Wisznuitów - czyli osoby uduchowione? Czy zdają sobie oni sprawę z ogromu swojej hipokryzji? Czy też raczej wyznając tego typu wartości, stają się może reprezentantami wypaczonej formy skostniałego rytualistycznego tzw. “duchowieństwa”, dla którego ważniejsze jest ślepe podążanie dogmatami i powierzchownym rytualizmem, niż idea rzeczywistej wisznuickiej duchowości opartej na szczerym dążeniu do bhakti (miłości do Boga), podążaniem za sercem, duchem Wed oraz faktycznymi zasadami ahimsy, nauczanymi przez samego wielkiego mistrza Ćaitanję oraz sześciu Goswaminów z Wryndawany około 500 lat temu w Indiach, podczas tworzenia przez nich teologii i hermeneutyki nurtu Gaudiya Wisznuizmu Bengalskiego.

Wisznuizm to nie religia. Dharma Wisznuicka (Vaisnava Dharma) to Bhakti – miłość do Bhagawana (Boga). Bhagawan osobiście naucza poprzez Bhagawad-Gitę, aby porzucić wszelkie inne rodzaje dharmy i przyjąć tą jedyną dharmę, która jest miłością w podporządkowaniu do Niego (Bhakti). Bhagavad-gita 18.66: “Porzuć wszelkie rodzaje dharmy (religii) i po prostu podporządkuj się Mnie. Ja wyzwolę cię od wszelkich następstw grzechów. Nie lękaj się więc.” Pięć tysięcy lat temu, a nawet 500 lat temu nie było czegoś takiego jak chów przemysłowy krów. Nikt nie zabijał cieląt. Czasy się zmieniły, co wymaga zmian w podejściu do tematu i w myśleniu. Nie ma potrzeby naginania zasad religijnych dla aprobaty spożywania “krwawego mleka”, tylko dlatego, że Żydzi mają “koszerne”, Muzułmanie “halal”, a chrześcijanie święconkę wielkanocną. Nigdzie w pismach nie jest podane, że “krwawe mleko” może być “prasada”, i że tego typu mleko będzie wyznacznikiem ortodoksji (bez względu na jego pochodzenie i metody pozyskiwania).

Często na zachodzie w przypadku zapotrzebowania na wodę z Gangesu, która nie jest tam dostępna, za pomocą specjalnej mantry zwykłą wodę zamienia się w wodę z Gangesu i dzięki temu staje się ona zdatna do używania w wedyjskich rytuałach. Można także sprowadzać ją z Indii, ze źródeł Gangesu, co też wielu czyni! Możliwości jest wiele. Mimo, że wyznawcy wierzą w czystość wody z Gangesu nawet u jego ujścia do oceanu, co jest opisane w wielu pismach wedyjskich, to jednak nie spożywają jej bezpośrednio czerpiąc ją bezpośrednio z rzeki tak jak to robiono za czasów sześciu Goswaminów z Wryndawany. Nie robią tego nawet w połowie jej biegu, z tego powodu, iż obecnie woda tak jest bardzo zanieczyszczona (mimo tego, że wierzą iż jest czysta) substancjami toksycznymi, rtęcią, ołowiem, arszenikiem oraz biologicznie, groźnymi bakteriami, patogenami i pasożytami (na porządku dziennym pływają w niej ludzkie i zwierzęce zwłoki oraz odchody). Mimo braku na temat możliwości zanieczyszczenia tej wody opisów wedyjskich, mimo występowania wielu dogmatów na temat jej czystości i niemożliwości jej zanieczyszczenia czymkolwiek - woda ta nigdy nie ulega zanieczyszczeniu, jest zawsze czysta i oczyszczająca, to jednak w tym przypadku, kiedy na szali stawiane jest ich własne zdrowie i życie, umieją zrozumieć, iż takiej wody nie należy spożywać bezpośrednio z rzeki gdyż to zagraża ich zdrowiu i życiu. Jednakże w tym samym czasie kiedy chodzi o “krwawe mleko” od krów z chowu przemysłowego, nagle w zadziwiający sposób, tego typu “bhaktowie” przestają dostrzegać sprzeczność brutalności jego pozyskiwania z zasadami ahimsy, cierpieniem zwierząt, taśmową rzezią cieląt, eksploatacją i ubojem matek. Brak empatii i chęć zadowalania zmysłów wygrywają w starciu z faktami, logiką i szacunkiem dla życia zwierząt. Wtedy też okazuje się, iż żadna mantra nie potrafi im zamienić wody w mleko, czy chociażby mleka kokosowego, owsianego (lub sojowego) w mleko krowie.

W Wisznuizmie Bengalskim Gaudiya nie ma mowy o idei święcenia/wyświęcania pokarmu tak jak to ma miejsce w kościołach chrześcijańskich. Tak więc mówienie o święceniu pokarmu, czy jego uświęcaniu, jest koncepcją błędną. Wisznuizm zakłada możliwość ofiarowania pożywienia Bogu (Bhagavanowi) i w zależności od tego, czy dany pokarm (zwany bhoga) zgodny jest z zasadami czystości, pochodzi z czystego źródła, czy został przygotowany w czystości i w ten sam sposób ofiarowany, dopiero wtedy może stać się prasada/maha-prasada (pożywieniem transcendentalnym) - po ofiarowaniu go Bogu podczas ceremonii Wedyjskiej/Agamicznej. Jednakże zasada ahimsy (nie sprawiania i nie przyczyniania się do cierpienia zwierząt) w tym przypadku ma kluczowe znaczenie. Nie można ofiarować pokarmów w gunie ignorancji, pochodzących z krwi, menstruacji, cierpienia i śmierci (jak mięso, jaja, wnętrzności zwierząt, sperma, flegma). Krwawe mleko jest niestety w tej samej kategorii, ze względu na rzeź cieląt i tortury krów matek. Dlatego też, pokarm ten jest odrzucany przez szczerych braminów i bhaktów, nie w imię weganizmu (który jest stylem życia), ale w imię czystości moralnej, karmicznej, w imię zasad ahimsy polegających na nie przyczynianiu się do cierpienia i śmierci krów - co jest jak najbardziej zgodne z postanowieniami literatury wedyjskiej. Prawdziwi bhaktowie nie ofiarowują takiego nieczystego “krwawego mleka”, gdyż wiedzą, że to nie zadowoliło by ich Pana Kryszny, a czynność taka byłaby raczej manifestacją czystej ignorancji, niż duchowym przeżyciem.

W tym punkcie należy wspomnieć, iż mleko i jego pochodne bardzo często są odrzucane przez bhaktów ze względów zdrowotnych, na przykład z powodu uczulenia na białko w mleku, nietoleranci laktozy, braku enzymów do trawienia kazeiny, ze względu na choroby metaboliczne takie jak hipercholesterolemia (hiperlipidemia), cukrzyca, zapalenie trzustki, itp. Jest też odrzucane w przypadku chorób jak grypa, astma, angina, w których powoduje nasilenie objawów choroby. W takich przypadkach odrzucanie krwawego mleka, a nawet szczęśliwego mleka (prasada) nie stanowi dla nich problemu. Więc czemu okazanie empatii torturowanym i mordowanym krowom i cielakom, poprzez odrzucenie “krwawego mleka” jest dla takich “bhaktów” nie do zaakceptowania? Niestety nie mają na to dobrej wymówki.

Neoficcy guru, neoficcy sannjasini, ignoranccy guru oraz fałszywi guru, będą zachęcać do używania i ofiarowywania Krysznie takiego “krwawego mleka” (cruel milk) w ceremoniach wedyjskich argumentując za jego stosowaniem, na tysiące oderwanych od rzeczywistości sposobów i szukając w tym złudnych korzyści duchowych. Tego typu neoficcy guru, fanatycznie narzucają w ten sposób swoim wyznawcom ich własny punkt widzenia, często zmuszając do przyjęcia ich dogmatycznej, średniowiecznej ideologii nie pozostawiając pola dla samodzielnego myślenia, zgodnie z nowymi czasami i nowymi sytuacjami, ani do wyboru opcji weganizmu. Efektem krwawo-mlecznych ofiar dla Boga i nauczania je propagujących, będą cierpienia karmiczne na planetach piekielnych ich samych wraz z ich uczniami. Karma do nich za te czyny wróci. Będą musieli narodzić się w ciałach krów, by doświadczyć na własnej skórze cierpienia, jakiego doznawały krowy i cielęta z chowu przemysłowego, do którego dołożyli swoją finansową “cegiełkę”.

Ponadto należy wspomnieć, iż ich agresja w stosunku do wegan, niechęć, nienawiść oraz szufladkowanie, a nawet oskarżenia jakoby weganizm nie był kompatybilny z kulturą wedyjską i ahimsą, powodują iż stają się oni oderwani od rzeczywistości. Lądują w umysłowym lochu hipokryzji i obłudy w najgorszej postaci. Często tacy fałszywi guru i bhaktowie, używają przemocy w stosunku do bhaktów wegan (tak jak i w stosunku do krów - nie posiadają empatii), stosują epitety, wyzywają od faszystów, za to że ktoś bardziej szanuje zwierzęta niż oni sami. Przy jakimkolwiek pytaniu aby to wskazali konkretną sprzeczność weganizmu z zasadami Wed lub pokazali taki punkt, w którym weganizm nie jest kompatybilny z ahimsą i filozofią Wedyjską, w którym zasady regulujące są naruszane, ich logika się załamuje. Nie potrafią nie tylko tego wykazać, ale też nie potrafią zrozumieć, iż można być weganinem i nie łamać żadnej Wedyjskiej zasady. To jest dla nich niepojęte. Nie wspominając przy tym o wielu korzyściach zdrowotnych z diety wegańskiej w tym o gigantycznym zmniejszeniu ryzyka zachorowalności na raka co potwierdzają badania Dr Campbell’a podczas trwającego wiele lat badania o nazwie „The China Study”, na kilkutysięcznej populacji ludności w Chinach. W Polsce książka opisująca badania została wydana pod tytułem „Nowoczesne zasady odżywiania – przełomowe badanie wpływu żywienia na zdrowie”.

Używając elementarnej inteligencji i zadając sobie w sercu pytanie, czy Kryszna przyjmie mleko okupione krwią cielaków i cierpieniem krów, można zrozumieć, iż nie - nie jest to Jemu miłe. Jest wiele wersetów w Wedach na temat ludzi, którzy przyczyniają się do cierpienia krów i jakie zdanie na ten temat mają same Wedy, Bhagavan oraz mędrcy. Lecz ci neoficcy i fałszywi guru ich nie odnajdą, gdyż w swej obłudzie nie chcą ich widzieć, wolą pozostawać w głębokiej ignorancji i żyć w iluzji na ten temat oraz co gorsze ciągnąć do niej innych.

Czy istnieje alternatywa dla bhaktów z zachodu? Oczywiście - mleko od szczęśliwych krów lub weganizm. Zamiast lampek z ghee w przypadku braku alternatywy lub możliwości sprowadzenia, można ofiarować lampkę z oleju kokosowego “zamienionego” mantrą w ghee. Zamiast produktów mlecznych i pochodnych można ofiarować Bóstwom w ceremoniach Wedyjskich produkty od szczęśliwych krów lub wegańskie (można je “zamienić” mantrą w “prawdziwe mleko”), które przyrządzone w czystości i ofiarowane przez bramina staną się najwyższej jakości mahaprasada, wolnym od cierpienia, złej karmy pożywieniem i będą miłe dla Bóstw Radha-Kryszna i Nityananda-Gauranga.

Argumentacja o trudach tzw. “praktyki duchowej” bez dostępu do mleka (tudzież “krwawego mleka”) to więc iście zacofany pogląd. Wszakże duchowość wisznuicka opiera się na kilku podstawowych filarach jogi, między innymi na zasadzie ahimsy, której przejawem jest nie spożywanie pokarmów pochodzących z cierpienia (np: mięsa, jaj, krwi). Krwawe mleko jak już zostało to wykazane, jest wynaturzonym wynalazkiem czasów nowożytnych i powstało wraz z rozwojem chowu przemysłowego na początku XX w. (w krajach zachodu). Może więc czas na następną reformację i ustalenie nowych paradygmatów, etosu i zasad moralnych dla Wisznuitów z zachodu, którzy powoli dojrzewają, do wyższych standardów, opuszczając stopniowo mroki zacofania i dogmatycznego, uwarunkowanego myślenia?

Każdy Wisznuita z zachodu powinien widzieć rzeczy takimi jakie są i powinien wiedzieć, że kultura zachodu to chów przemysłowy krów, polegający na czynieniu ogromnej krzywdy krowom i cielętom. Nie da się tego pogodzić z wedyjskim szacunkiem do krów. Chowu przemysłowego nie da się również pogodzić z opisami traktowania krów w Wedach, Upaniszadach, Agamach, Puranach (w tym w Bhagawata Puranie). Mleko od takich krów z chowu przemysłowego nie jest więc w żaden sposób zgodne z teologią Wedyjską.

W Indiach w tradycyjnym gospodarstwie wisznuickim rolnicy posiadają jedną lub dwie krowy, których nigdy nie zabijają, krowa dla nich jest jak matka, którą kochają. Cielaki i krowy nigdy nie są zabijane, nie jest im odbierane niezbędne do życia cieląt mleko. Na zachodzie jest zupełnie inaczej. Dlatego też zachodnie mleko zawiera ogromne cierpienie, rozpacz i jest nośnikiem bardzo złej karmy. Proszę zatem miejcie to na uwadze i zaprzestańcie jego spożywania i używania jakichkolwiek produktów je zawierających. Żyjemy w XXI wieku, w którym jest tak wiele innych możliwości, alternatyw. Społeczeństwo informacyjne gwarantuje nam łatwy dostęp do rzetelnej wiedzy i informacji. Nie ma więc potrzeby stosowania okrucieństwa względem zwierząt i życia kosztem ich cierpienia. Do rytuałów Wedyjskich można sprowadzać wodę z Gangesu, można ją produkować mantrami ze zwykłej wody, dlaczego więc nie sprowadzać mleka od szczęśliwych krów lub nie produkować go mantrą z wegańskiego mleka? Rozważcie to i wdrożcie w życie, w przeciwnym razie nie nazywajcie siebie bhaktami czy Wisznuitami, a po prostu przyznajcie się do tego, że jesteście hedonistami, krwiopijcami, łotrami i łajdakami.

Wszystkim zwolennikom krwawego mleka polecam na zakończenie przeczytanie cytatu ze słów Śrila Prabhupady A.C. Bhaktivedanty Swamiego, którego pragnieniem było doprowadzenie do zakończenia demonicznego traktowania krów na zachodzie (chowu przemysłowego):

Śrimad Bhagavatam 01.17.03: “Chociaż krowa jest pożyteczna, ponieważ można czerpać z niej zasady religii, stała się ona teraz uboga i bez cielęcia. Śudra bił ją po nogach. Miała łzy w oczach i była zrozpaczona i słaba. Tęskniła za jakąś trawą w polu.”

Znaczenie: Następnym symptomem wieku Kali jest rozpaczliwa sytuacja krowy. Dojenie krowy oznacza czerpanie zasad religii w płynnej postaci. Wielcy rsi i muni mogą żyć tylko na mleku. Śrila Śukadeva Gosvami udawał się do gospodarzy na czas dojenia krowy, i przyjmował jedynie małą ilość mleka, by utrzymać się przy życiu. Nawet jeszcze pięćdziesiąt lat temu nikt nie odmawiał sadhu jednej czy dwóch kwaterek mleka, i każdy gospodarz rozdawał mleko jak wodę. Dla Sanatanistów, tj. tych, którzy przestrzegają zasad wedyjskich, jest obowiązkiem każdego gospodarza mieć krowy i byki w swoim gospodarstwie, nie tylko dla picia mleka, ale również dla czerpania religijnych zasad. Sanataniści czczą krowy według zasad religijnych i szanują braminów. Krowie mleko jest wymagane dla ognia ofiarnego, a przez spełnianie ofiar gospodarz może być szczęśliwy. Cielę nie tylko jest piękne, ale również daje zadowolenie krowie, i tym sposobem daje ona tak dużo mleka, jak to tylko możliwe. Ale w Kali-yudze cielęta są oddzielane od krów już bardzo wcześnie, dla celów, które mogą zostać pominięte na tych stronicach Śrimad-Bhagavatam. Krowa stoi ze łzami w oczach, śudra-mleczarz doi z niej mleko sztucznymi metodami, a kiedy krowa przestaje dawać mleko, posyła się ją do rzeźni. Tak wielce grzeszne czyny są przyczyną wszelkich kłopotów we współczesnym społeczeństwie. Ludzie nie wiedzą co czynią w imię rozwoju ekonomicznego. Wpływ Kali utrzymuje ich w ciemnościach ignorancji. Pomimo wszelkich wysiłków osiągnięcia pokoju i pomyślności, muszą oni spróbować dopilnować tego, by krowy i byki były szczęśliwe pod każdym względem. Głupi ludzie nie wiedzą, jak zdobywa się szczęście poprze uszczęśliwienie krów i byków, ale jest to fakt na mocy prawa natury. Przyjmijmy to ze względu na autorytet Śrimad-Bhagavatam i zastosujmy te zasady dla totalnego szczęścia ludzkości.

Hari Om Tat Sat
Kanhaiyalal Pandita Maharadża

Skomentuj na FaceBook'u: https://www.facebook.com/notes/kanhaiyalal-pandita/co-jest-korzystniejsze-dla-wisznuit%C3%B3w-z-zachodu-wegetarianizm-czy-weganizm/129919807593529/


APPENDIX A

Weganizm zakłada nieużywanie żadnego mleka. ZAWSZE i KAŻDEGO mleka. (autor: Kryszna Kirtan dasa)

Niestety jak to zwykle wśród neofitów i ignorantów bywa, autor nie wie czym jest Weganizm i nie ma o tym żadnego pojęcia. Autor w ogóle nie wie o czym pisze, gdyż jak widać na wstępie stawia błędne tezy już na podstawie samych szeroko dostępnych definicji weganizmu. Dlatego trzeba zacząć od podstaw. W pierwszej kolejności należy zrozumieć, czym jest weganizm i czym nie jest. WEGANIZM w przeciwieństwie do wegetarianizmu i jego odmian NIE JEST DIETĄ. Weganizm to szeroko rozumiany styl życia, który opiera się głównie na naturalnej etyce (życiu w zgodzie z naturą), na miłości (do zwierząt) oraz na idei nie eksploatowania zwierząt, nie wyzyskiwania ich w żaden sposób, nie przyczyniania się do ich cierpienia oraz śmierci. Weganizm to również w pewnym sensie “filozofia na życie” (tak jak wisznuizm jest “filozofią” w rozumieniu “bhaktowskim”). Weganizm zakłada podmiotowość zwierząt (podobnie jak w teologii wisznuickiej i wedyjskiej hermeneutyce, gdzie zwierzęca forma życia jest tak samo upodmiotowiona jak forma ludzka. Zgodnie z wedantą dusza, czyli żywa istota przyjmuje czasem ciało ludzkie lub zwierzęce). Etosem weganizmu jest to, iż zwierzęta w swej naturze są żywymi istotami czującymi. Zwierzęta czują ból, cierpienie, strach, miłość, radość, itp. podobnie jak człowiek i dlatego powinny mieć takie same prawo do życia jak człowiek oraz zasługują na miłość, dobre traktowanie oraz na samorealizację.

W tym sensie weganizm to miłość (jest to na pewno nieco inna miłość, niż miłość do Bhagavana ale weganizm jest bardzo blisko “bhakti” - gdyż ma w sobie miłość do krów, które ukochał sam Pan Kryszna). Weganizm to również dbanie o ekosystem, a co za tym idzie o całą przyrodę (nautrę). W konsekwencji tego, weganie rezygnują z używania wszystkich produktów, które są przeciwne temu etosowi i które uprzedmiotawiają zwierzęta, pozbawiając je wszelkiej godności, miłości i szacunku. Dopiero w dalszej perspektywie weganizm zakłada stosowanie diety polegającej na rezygnacji ze spożywania produktów odzwierzęcych (w tym mięsa, mleka, jaj i miodu) i nie tylko z diety, ale również z ubioru i wyposażenia. Tak więc weganizm to nie jest dieta, to styl życia w zgodzie z naturą. Weganizm to miłość do zwierząt i do przyrody. Weganie dopuszczają zawieszenie przestrzegania tych zasad, etosu wegańskiego tylko wtedy jeśli byłoby to niezbędne do przetrwania - jest to wtedy działanie zgodne z naturą, jest to walka o życie. Podobnie czynią również wisznuici w wisznuizmie. Wedy dopuszczają jedzenie mięsa dla przetrwania, podczas kiedy życie ludzkie jest zagrożone.

Życie w zgodzie z naturą oraz etyką polega na tym, że jeśli nie ma potrzeby krzywdzenia innych istot czujących lub wyższych form życia, weganin w takim przypadku tego nie robi. Innymi słowy, jeśli pożywienie roślinne jest dostępne i jest wystarczające do przetrwania, życia w zdrowiu, weganin w takim przypadku nie zabije zwierzaka i nie zje jego mięsa, nie będzie eksploatował krów w celu pozyskania mleka, ani pszczół w celu kradzieży ich miodu, itp.

Z drugiej strony, kiedy krowa posiada nadmiar mleka i cierpi z tego powodu, gdyż jeden posiadany przez nią cielak nie jest w stanie wypić tej ilości, którą krowa wytwarza, weganie w takiej sytuacji starają się pomóc takiej krowie poprzez odciągnięcie nadmiaru mleka z wymion takiej cierpiącej krowy. Zamiast wylewania takiego nadmiarowego mleka lub jego zmarnowania dopuszczają jego spożytkowanie do celów konsumpcyjnych, do przetworzenia i na inne cele (kosmetyczne, energetyczne, oświetleniowe, ceremonialne, itd). Tego typu mleko nosi nazwę “mleka od szczęśliwych krów” i mieści się ono w kategoriach weganizmu (inną kwestią, jest pytanie czy szczęśliwe krowy istnieją obecnie na zachodzie, ale to zupełnie inny temat na później).

Podobnie jak w opisanym powyżej przykładzie, było w starożytności i średniowieczu w Indiach w ortodoksyjnych gospodarstwach wisznuickich. Wisznuizm nie jest dietą to również styl życia oparty na zasadzie ahimsy, czyli na zasadzie nie krzywdzenia zwierząt (jak do tej pory widzimy tu pełną kompatybilność z weganizmem). Starożytni wisznuici byli więc de facto prekursorami weganizmu, a więc proto-weganami, a nie laktowegetarianami - jak uważają niektórzy neofici.

Zrozumienie tego jest bardzo trudne dla neofitów gdyż neofici i osoby o niedostatecznej wiedzy oraz edukacji nie znają różnicy pomiędzy weganizmem (jego ideą), a laktowegetarianizmem oraz tym co za nim stoi. Laktowegetarianizm tak jak zostało już powiedziane to tylko dieta i nic więcej. Dieta ta sama w sobie nie rozróżnia pomiędzy mlekiem od szczęśliwych krów, a “krwawym mlekiem” (cruel milk). Dlatego laktowegetarianizm z definicji dopuszcza stosowanie “krwawego mleka” (cruel milk), czyli takiego mleka, które pochodzi od “nieszczęśliwych krów” - od krów eksploatowanych (spotykanych obecnie w chowie przemysłowym i w wielu gospodarstwach na zachodzie oraz w Indiach w gospodarstwach islamskich). Krowy takie po okresie laktacji są zabijane lub ponownie zapładniane, a ich cielęta w większości przypadków idą od razu po narodzinach na rzeź (szczególnie dotyczy to cieląt płci męskiej).

W przypadku “szczęśliwych krów” w ortodoksyjnych gospodarstwach wisznuickich, cielęta nie są i nie były nigdy zabijane. Należy więc uważnie i dokładnie przyjrzeć się i zrozumieć, że Wisznuizm u swych podstaw zakłada pewną formę weganizmu (proto-weganizm wisznuicki), czyli styl życia, który nie dopuszcza eksploatowania, zabijania krów i cieląt (dopuszcza użytkowanie nadmiaru krowiego mleka, którego nie spożytkuje ciele), a nie laktowegetarianizm (który jest tylko dietą), który dopuszcza rzeź krów i cieląt (dopuszcza grabież całego krowiego mleka przeznaczonego dla cielaka).

Tak więc łatwo można teraz dostrzec, iż laktowegetarianizm (jako dieta) nigdy nie stał i nie stoi u podstaw ortodoksyjnego wisznuizmu. U podstaw wisznuizmu były zasady ahimsy, które można uznać za wielce analogiczne do zasad weganizmu i jego etosu. W rzeczywistości wschód kierował się dharmą, która jest bardziej jak styl życia niż jak dieta. Dlatego też łatwo można zrozumieć, iż laktowegetarianizm jest jedynie rodzajem diety wcielonej do neo-wisznuizmu (pseudowisznuizmu postisckonowskiego) od melechów i javanów (mięsożerców i barbarzyńców) - nigdy nie był stylem życia jak weganizm (lub proto-weganizm wisznuicki), czy dharma wisznuicka, ani na zachodzie, ani u ortodoksyjnych średniowiecznych i starożytnych wisznuitów, z prostej przyczyny, oni nie używali “krwawego mleka”, wisznuici w całej swej historii odrzucali pożywienie melechów i javanów, pożywienie innych wyznań, a nawet innych kast w indiach. Do dziś w Indiach ortodoksyjny bramin lub sanjasin nie zje posiłku przygotowanego przez barbarzyńców (zabójców krów) lub nawet w ich towarzystwie.

W tym punkcie należy wspomnieć, iż niektórzy neoficcy guru i ich bhaktowie akceptują laktowegetarianizm (zamiast weganizmu) tylko dlatego, iż mleko od “szczęśliwych krów” jest droższe i mniej dostępne, od bardziej dostępnego i tańszego “krwawego mleka”. Jednakże należałoby przemyśleć, czy ta różnica w cenie warta jest karmy, jaką przyjdzie im spłacić w następnych życiach? Być może gdyby uświadomili oni sobie, co ich czeka w przyszłości za spożywanie “krwawego mleka”, to woleliby raczej wydłubać sobie swoje własne oczy, niż kontynuować spożywanie “krwawego mleka”. Jednakże z tego powodu, iż ich nauczyciele, nie mają na ten temat wiedzy lub ich oszukują w kwestii tego czym naprawdę jest weganizm, robiąc to w celu utrzymania status quo, piekielny los ich zwolenników jest przesądzony.

W tym punkcie należy zauważyć, że niektórzy współcześni wisznuici, bezrozumnie podążający za tzw. “nowoczesnością w rolnictwie” myślą, iż wisznuizm, jest laktowegetariański, i że dopuszcza u swych podstaw rzeź cieląt oraz grabież całego krowiego mleka przeznaczonego dla cieląt. Niestety tak właśnie kończy się ślepe podążanie za bezprecedensowymi dogmatami wedyjskimi, bez ich głębszej analizy w kontekście tzw. postępu w rolnictwie, ekonomii i pogonią za pieniądzem.

Podobnie ma się rzecz z podążaniem za naukami niektórych słabo wykształconych i słabo wyedukowanych neofickich guru, którzy nie rozumieją różnicy pomiędzy weganizmem (w tym weganizmem wisznuickim - stylem życia) i morderczym laktowegetarianizmem (który jest tylko bezduszną dietą), tak jak to zostało wyżej wyjaśnione. Tego typu ludzie spożywający “krwawe mleko”, którego sednem jest rzeź cieląt, stadnie pędzą ze swymi fałszywymi guru na granicę piekielnej przepaści, z której niechybnie upadną w otchłań czeluści, po to by odebrać należną im złą karmę oraz po to by ponownie narodzić się na fermie przemysłowej w stalowych klatkach w ciałach zarzynanych krów i cieląt.

Myślą oni, że Kryszna - Bóg, najwyższy Pan, jest demonem, który pragnie krwi krów i cieląt i dlatego “łaskawie” przyjmuje “krwawe” mleko na swym ofiarnym ołtarzu - i poprzez spożycie takiego “krwawego” mleka - rzekomo “mahaprasada”, dostąpią oni wyzwolenia razem z zarżniętymi cielakami i krowami na Goloce Wryndawanie - co oczywiście jest nonsensem. Jeśli w ten sposób myślą, całe ich życia są nonsensem, tak jak i oni sami.

Gdyby mleko było złe wegańska dieta byłaby zalecana w Wedach, a tym czasem jest odwrotnie. Dieta która jest zalecana to dieta laktowegetariańska. (autor: Kryszna Kirtan dasa)

W Wedach tak jak to powyżej udowodniłem w rzeczywistości zalecany jest weganizm, który nie jest dietą, ale jest stylem życia ortodoksyjnych wisznuitów, weganizm jest ich dharmą (wbrew głoszonym tezom ignorantów dopuszcza on stosowanie pozostałości mleka, którego nie spożytkowało ciele). Laktowegetarianizm to tylko dieta, niestety dopuszczająca ze swej definicji rzeź cieląt, eksploatację krów i siłowe pozyskiwanie ich mleka. Laktowegetarianizm dopuszcza mleko bez względu na życie krowy i jej cierpienie oraz bez względu oraz życie jej dzieci i ich rzeź. Ortodoksyjni i szczerzy wisznuici nigdy nie dopuszczali rzezi krów i cieląt i nie akceptowali takiego traktowania krów oraz takiego pozyskiwania mleka, jakie obecnie stosowane jest na zachodzie w chowie przemysłowym. W Wedach nie ma ani jednego wersetu na ten temat, który by tego typu postępowanie sankcjonował.

Jeżeli stawiasz wegańskie ideały ponad ideały bhakti to w ten sposób uznajesz, że ten ideał jest wyższy od poprzedniego. Kropka. A to niszczy bhakti ponieważ odrzucasz prasadam które jest duchowe. (autor: Kryszna Kirtan dasa)

Weganizm w swej esencji oraz w etosie to miłość do zwierząt, nie ma tu sprzeczności z bhakti, gdyż kochanie krów nie stoi w sprzeczności z kochaniem Boga. Jeśli ktoś oddziela miłość do krów od bhakti (miłości do Boga), to jedynie świadczy to o wielkości oceanu ignorancji takiej demonicznej osoby. Laktowegetarianizm to tylko dieta, tu o miłości nie można mówić, ale weganizm to coś więcej - to miłość do zwierząt. Sam wielki mistrz Ćaitanja kochał zwierzęta, o czym mówi wiele historii z Jego życia, w tym historia o myśliwym, historia o psie, itp. Kryszna kocha krowy! Ktoś kto nie widzi weganizmu (miłości do zwierząt) jako komplementarnego elementu w postępie duchowym (w rozwoju bhakti), nie ma szans na osiągnięcie bhakti - miłości do Boga. Kryszna od takiej osoby, która korzysta z produktów rzeźniczych (krwawego mleka) odwróci głowę.

Ignoranci twierdzą, że można z miłością ofiarować “krwawe mleko” Krysznie, a On je przyjmie. Ignorancie weź młotek i uderz się nim w swoją pustą głowę tak jak to robią rzeźnicy krowom i cielętom. To będzie dla ciebie bardziej korzystne, niż ofiarowanie Krysznie mleka od krowy, której dzieci zatłuczono i zarżnięto. Czy ty naprawdę myślisz, że jeśli zabijesz cielaka Kryszny, następnie wydoisz krowę (matkę), a potem zabijesz krowę (matkę), to będziesz w stanie wykrzesać jakąkolwiek miłość do Kryszny, który tą krowę kocha. Jak ty w ogóle możesz ofiarować tego typu pełne cierpienia i rozpaczy “krwawe” mleko Krysznie i się nie wstydzisz z nim wejść do świątyni? Jak ty ignorancie nie wstydzisz się stawiać na ołtarzu Kryszny “krwawego mleka”, podczas gdy wydojona matka płacze za swoim zarżniętym dzieckiem? Czy uważasz, że Kryszna jest maszyną do przerabiania “krwawego mleka” zarżniętych cieląt w “mahaprasada”, po to byś ty udał się na Golokę Wryndawanę by cieszyć się tam życiem wiecznym z Kryszną i krowami? To co ty robisz to nie jest miłość, to nie ma nic wspólnego z bhakti, to jedynie twoja żądza wyzwolenia. Uderz się młotkiem w głowę i obudź się w końcu!


APPENDIX B

Zwolennicy diety laktowegetariańskiej i jednocześnie przeciwnicy weganizmu, dla usankcjonowania stosowania “krwawego mleka” w dharmie wisznuickiej i w procesie rozwoju bhakti, powołują się na poniższe wersety z literatury wedyjskiej:

Były tam również miękkie ciasta z mung dahlu, dojrzałych bananów i urd dahlu. Były różne słodycze, skondensowane MLEKO z ryżowymi ciastkami, potrawa z kokosa oraz wszelkie upragnione ciasta, jakich można sobie życzyć. (CC Madhya 3.50)

“W wiosce tej można prosić ludzi o pożywienie i w ten sposób posilać się. Niektórzy piją tylko MLEKO. Kiedy jednak ktoś nie prosi nikogo o pożywienie, wtedy Ja przynoszę mu jedzenie. (CC Madhya 4.29)

Ceremonia instalacji Gopala stała się świętem, w czasie którego ludzie śpiewali i tańczyli. Na festiwal przyniesiono z wioski wszystko MLEKO, jogurt i oczyszczone masło. (CC Madhya 4.57)

Po pierwszej kąpieli dalsze ablucje wykonano panca-gavyą i pancamritą. W kąpieli maha-snana Bóstwo polewano GHEE oraz wodą, której przyniesiono łącznie sto dzbanów. (CC Madhya 4.61)

Ludzie ci przynieśli Bóstwu Gopala całe zboże, GHEE, JOGURT i MLEKO, jakie mieli w swej wiosce. (CC Madhya 4.93)

Były setki różnych cukierków, takich jak manohara-ladu, słodyczy, jak amrita-gutika, i różnego rodzaju skondensowane MLEKO. (CC Madhya 14.28)

Był tam JOGURT, MLEKO, masło, maślanka, sok owocowy, potrawa sporządzona ze smażonego jogurtu i kandyzu oraz słone kiełki mung dahlu z poszatkowanym imbirem. (CC Madhya 14.33)

“Pewnego dnia Moja matka, Śaci, ofiarowała pożywienie do Śalagrama Visnu. Ofiarowała ryż ugotowany z niełuskanego ryżu śali, różne rodzaje warzyw, szpinak, curry z kwiatów banana, smażoną patolę z liśćmi nimby, kawałki imbiru z cytryną, a także JOGURT, MLEKO, kandyz i wiele innych potraw. (CC Madhya 15.54-55)

“Z wielką uwagą przyrządzał: ciastka, słodki ryż, zagęszczone MLEKO i wszystko inne. Również gotowano w czystych warunkach, tak więc pożywienie było wyśmienite i smaczne. (CC Madhya 15.89)

Gdy zagęszczone MLEKO postawiono przed Nityanandą Prabhu, rozdał On wszystkim to prasada i w ten sposób wzrosło ich transcendentalne szczęście. (CC Madhya 16.3)

To Gopinatha ukradł zagęszczone MLEKO dla Madhavendry Puri. Wydarzenie to zrelacjonował wcześniej Sam Śri Caitanya Mahaprabhu. (CC Madhya 16.33)

Niektórzy ludzie przynosili zboże i wręczali je Balabhadrze Bhattacaryi. Inni przynosili MLEKO i JOGURT, a jeszcze inni GHEE i cukier. (CC Madhya 17.59)

Jak widzimy, żaden z powyższych opisów nic nie wspomina o możliwości wykorzystania “krwawego mleka” w wyżej opisanych produktach ofiarowanych Krysznie lub przeznaczonych do ofiarowania. Jako że pisma te są pismami średniowiecznymi oraz dotyczą opisów działań i ceremonii wisznuickich, można wnioskować, iż produkty te wykonane są z mleka od szczęśliwych krów - z tzw. nadmiarowego mleka nie wykorzystanego przez cielę, wydojonego od krowy w celu jej zadowolenia. Nie należy więc z tych opisów wnioskować, że istniała zgoda na eksploatację krowy i zabicie jej dziecka - cielaka, po to by można było wytworzyć powyższe produkty z tzw. “krwawego mleka”.

W czasach zamierzchłych, kiedy ludzie mieszkali na wsiach i naturalnie opiekowali się krowami, które miał każdy, tak jak obecnie ludzie posiadają pieski i kotki. Nadmiar takiego mleka był czymś naturalnym, gdyż szczęśliwe krowy dają znacznie więcej mleka niż jest w stanie skonsumować ich jedno cielę (w rzadkich sytuacjach kiedy krowa ma więcej cieląt, nadmiar mleka nie występuje). Nikt takiego nadmiarowego mleka nie wylewał, gdyż posiadało ono ogromną użyteczność i wartość w gospodarstwie, w czynnościach religijnych i rytualnych. Ponadto krowę należało wydoić z pozostałości mleka, którego nie skonsumowało cielę, aby nie cierpiała. Jest to warunek utrzymania jej wymion w zdrowiu.

Z takiego nadmiarowego mleka wyrabiano różne produkty konsumpcyjne, ceremonialne i było to mleko w dużej mierze zgodne ze współczesnym wegańskim etosem (dlatego też zasadnym jest użycie w tym przypadku określenia weganizmu wisznuickiego lub proto-weganizmu wisznuickiego, który stał się prekursorem idei współczesnego weganizmu i jego etosu. Współczesny weganizm jest nieco rozszerzony o całkowite wstrzymanie się od wykorzystywania krów, gdyż w świecie nieograniczonego konsumpcjonizmu, niemożliwym jest zapewnienie, iż wszyscy posiadacze krów zrezygnują z ich eksploatacji dla ich mleka oraz zabijania cieląt). Wraz z postępem kali-jugi, w czasach współczesnych, a nawet w Indiach w otoczeniu ortodoksyjnych wisznuitów pojawiły się pierwsze nieetyczne zachowania niezgodne z zasadami ahimsy, polegające na wykorzystywaniu krów i zabijaniu cieląt. Tego typu mleko, które pochodzi z eksploatacji krowy, które siłą odebrano cielakowi, a co więcej cielaka skierowano na rzeź, stało się niezgodne z ahimsą i niewegańskie (niezgodne z pierwotnym etosem wisznuickim), dlatego też weganie i szczerzy wisznuici nigdy nie spożywają, ani nie spożywali takiego “krwawego mleka”, czego dowodem jest brak przyzwolenia do takiego działania w literaturze wedyjskiej oraz brak dogmatu na ten temat.

Dlatego też na miano wisznuitów nie zasługują osoby, które dopuszczają w swojej diecie “krwawe mleko” i jego pochodne. Takie osoby nie są szczere w dążeniu do bhakti, nie mogą być też uznawani za ortodoksyjnych wisznuitów (wisznuizm nieortodoksyjny to wisznuizm sahadźija). Są oni zwykłymi demonicznymi osobami, którym zależy jedynie na zadowalaniu własnych zmysłów “krwawym mlekiem”. Te osoby, dopóki używają “krwawego mleka” są zwykłymi melechami i javanami (barbarzyńcami). Możliwe, że kiedy zrozumieją ten punkt, zreflektują się i odrzucą “krwawe mleko”, wtedy zasłużą na szacunek. Póki jednak tak się nie stanie, osoby te nie powinny rościć sobie prawa do używania wobec siebie miana wisznuitów.